Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Mow ołeń toj, zahnanyj u bołoto,
Zackowanyj sobakamy w lisach,
Boronytsja wataha tut pichoty,
Kinnota jde za nymy po slidach.
A bij kypiw... Ostannij, może, z bojiw.
Za połkom połk pływe worożych sył
I hrizna wistka: "W nas nema nabojiw".
Wpołudeń stychło, wpaw ostannij strił.
Zihnały wsich, zabrały wid nych zbroju,
Wilnym synam swjatoji borotby
I wpaw nakaz, szczob własnoju rukoju
Kopały tut sami sobi hroby.
"Hotowa wże mohyła, wsim jedyna!" –
Promowyły, nam widpowid daw kat:
"Os wam soborna wilna Ukrajina!
Dlja was nema ni łasky, ni poszczad.
A chto b iz was pryjnjaw wirnu prysjahu,
Szczo bude win powik wirnyj Moskwi
I widreczetsja nyni swoho stjahu,
To bude win szczasływyj i żywyj".
W chołodnu dnynu sered snihu j mrjaky
Nad sumnym hrobom, szczo na nych czekaw,
Mowczało trysta szistdesjat junakiw,
Nichto ne zradyw, łasky ne błahaw.
Upaw nakaz, kłekoczut skorostriły
I stełytsja kozactwo, mow trawa,
I trup za trupom pade do mohyły,
A skorostrił kłekocze, newhawa.
Pływut lita, wid rodu i do rodu
Roznosyt dumu nasz nowyj Kobzar
I ożywaje u pisnjach narodu
Skrywawłenyj ne pomszczenyj Bazar.